sobota, sierpnia 11, 2012

~Rozdział 3

* DOMINIK *
Obudziłem się w szpitalu. Przy moim łóżku siedziała Sam w objęciach Zayn'a
- Co się stało ? - lekko się podniosłem
- Miałeś wypadek... - Zayn obejmował moją siostrę , dopiero teraz zauważyłem, że spała
- A co się dokładnie stało ?
- Jak dowiedziałeś się , że Sylwia... Sylwia się zabiła, to wyszedłeś i chciałeś popełniłeś próbę samobójczą...- Sam się obudziła
- Dominik! - rzuciła się na mnie. Sprawiało mi to ból, ale był to dobry ból.
- Sam...
- Co ty chciałeś zrobić ? - była zapłakana
- Ja Cię przepraszam... Myślałem o sobie, ale jest mi tak ciężko... Tak cholernie ciężko... Jej już nie ma...- czułem jak po moich policzkach płyną łzy. Nigdy nie płakałem, a teraz to było silniejsze ode mnie
- Nie poddawaj się ... - siostra mnie przytuliła - Ja się nie poddałam to ty też dasz Sobie radę. Musisz dać radę...
- A dlaczego ja jeszcze wgl żyję ?
- Lek, który wziąłeś był za słaby...
- Co ?! Jak to ?! Ja wtedy miałem umrzeć !
- Dominik , nie mów tak !
- Ale ja nie chce żyć ze świadomością , że jej już nie ma !
- Dominik ... Nie mów tak ! Jesteś egoistą, wiesz ? Ja nie zabiłam się tylko dla tego , że miałam dla kogo żyć. Dla Ciebie... A ty ?! Zasrany egoista ! Tylko o sobie myślisz!
- Sam... Uspokój się... Chodź. - Zayn wyprowadził ją z sali, a ja zostałem sam...

*SAMANTA*

Pieprzony egoista! ? Jak on może ?! Chciał się tak po  prostu zabić... O mnie nawet nie pomyślał.
- Sam. SAM! - Zayn machał mi ręką przed oczami
- Przepraszam... Zawiesiłam się.
- Jak się czujesz ?
- A jak mam się czuć ? Mój brat... - wybuchłam płaczem
- Ciiii... Nie płacz - Zayn mnie przytulił . W jego ramionach czułam się tak bezpiecznie...
- Dziękuję Ci Zayn...
- Za co ?
- Za to , że jesteś... - Chłopak popatrzył na mnie z czułością i się uśmiechnął.. Miał taki zniewalający uśmiech... Chwila... Popatrzył z czułością ?! Dopiero teraz przypomniało mi się wydarzenie, które się nie zakończyło... Wczoraj Zayn chciał mnie pocałować.
- To teraz tak będziemy siedzieć?
- Nie wiem.. Jak chcesz. - wstałam
- No to chodź na lody.
Mulat kupił sobie 2 gałki truskawkowych , a ja 2 gałki pistacjowych.
Siedzieliśmy na ławce i się zajadaliśmy. Kiedy już skończyliśmy zaczęliśmy się wygłupiać. Śmialiśmy się. W pewnym momencie położyłam moją głowę na kolana Zayn'a. Wsłuchiwałam się w śpiew ptaków. Zamknęłam oczy , ale szybko je otworzyłam i zobaczyłam Zayn'a z iPhonem w ręku. Robił mi zdjęcie.
Szybko usiadłam obok niego i chciał mu odebrać telefon
- Malik , usuń to !
- Nigdy. Ustawię sobie na tapetę...
- Zayn! Usuń to... - chłopak wstał z ławki, a ja zaczęłam go gonić. Ganialiśmy się po całym parku.
Już prawie go złapałam, ale Zayn jak to Zayn się przewrócił, ja zresztą też.
To był trochę dziwny widok... "Zayn Malik i tajemnicza dziewczyna zabawiają się w parku " mogę się założyć, że tak bd brzmiały jutrzejsze nagłówki w gazetach.
Chłopak zaczął się do mnie przybliżać. Nasze usta dzieliły milimetry, ale on czekał na mój ruch. Lekko je musnął, ale ja mu przerwałam
- Zayn , nie.
- Czemu ?
- Nie warto... - wstałam i od tak zaczęłam iść w przeciwnym kierunku.
Zay szybko mnie dogonił
- Powiedz mi czemu taka jesteś...
- Jaka ?
- Taka oschła.Ni dopuszczasz do siebie mężczyzn. Wiem, że w życie dało Ci kopa , ale uwierz mi, ja nigdy bym Cię nie zranił...
- Ale Zayn nie rozumiesz tego, że ja nie chcę? A jeszcze tym bardziej jak się przyjaźnimy... Narazie powinno Ci to wystarczyć... Wiem o Tobie tyle, że jesteś podrywaczem - zaśmiałam się
- Czyli boisz się, że Cię skrzywdzę ? To o to chodzi ?
- I tak, i nie. Patrz, nie znamy się jeszcze tak dobrze. Poznaliśmy się 2 dni temu, a ty chcesz czegoś więcej niż przyjaźni...
- Tak , chce...
- Ale jak narazie przyjaźń musi Ci wystarczyć...
- Czyli Ci się nie podobam ? Albo... O Według Cb jestem idiotą?
- Zayn , to nie tak..  Miłość zniszczyła mi życie, a teraz kiedy je odbudowałam nie chcę , żeby znowu sie zawaliło...
- Dobrze... Rozumiem, potrzebujesz czasu , żeby dostrzec co tracisz... - śmiesznie poruszył brwiami, a ja walnęłam go w ramię
- Idiota.
- Kochasz mnie ...
- Ta, i co jeszcze ?
- Przyznaj...
- A spierdalaj. - teraz to zaczęliśmy się wygłupiać.
W domu byliśmy po 20. Szybko poszłam się umyć. Po kąpieli jak co dzień czytałam książkę. Malik był w łazience. Dużo czasu myślałam o naszej rozmowie. Miał rację. Nie boję się zakochać, boję się, że ktoś zrani mnie jeszcze raz.
Siedział i tak myślałam, kiedy wyszedł z łazienki. Jezu, znowu to świdrowanie w brzuchu... Był taki cudowny, śliczny, biło od niego seksem... Boże Sam , ogarnij się.
Szybko odwróciłam wzrok.
- Co się tak speszyłaś ?
- Ja ? Co ? Chyba Cię pogięło?
- Widziałem... Jak wyszedłem z łazienki to przygryzłaś dolną wargę , a później spuściłaś wzrok... To było sexy... - teraz to on przygryzł dolną wargę.
Rzuciłam w niego poduszką.
- Dzisiaj też będziesz ze mną spała ?
- A co dzidzia się boi ?
Przewrócił oczami
- Idę do chłopaków. Jak będziesz czegoś potrzebowała... pomocy, wyżalić się albo orgazmu to wiesz gdzie jestem. - puścił mi oczko
- Idiota!
- Ta , ta wiem, ze mnie kochasz...
Wyszedł z pokoju. Teraz jest mój czas. Chciał zrobić to już dzisiaj w szpitalu.
Otworzyłam moją szafkę.
- Bingo. - w szafce były szlugi, trochę wódki, trochę koki, nawet miałam coś jeszcze , ale nie wiedziałam co to, a na samym dnie leżały żyletki.
- A chuj z tym ! - otworzyłam jedną z butelek i zaczęłam się upijać. Zapaliłam fajkę i wysypałam trochę białego proszku na biurko. Wszystko sprawnie wciągnęłam nosem. Miałam taki odlot..
Wzięłam jedną żyletkę i na ręku chciałam "wystrugać" - głupia dziwka, ale do pokoju wszedł Malik
- Co ty robisz ?
- Aa... Bawiłam się !
- Ale mi zabawa.. Oddaj - chłopak zabrał wszystko co mogło mi zaszkodzić jeszcze bardziej.
- Dragi ?! - Zayn podniósł pustą paczuszkę - Czy ty myślisz ?! Na co ty wgl miałaś ochotę?!
- Maiłam i mam. Na Ciebie kocie
- Dosyć ! - chłopak wziął mnie na ręce i pognał do łazienki. Posadził mnie na pralce , a sam napełniał wannę wodą
- Będziemy się kochać w wannie ?- wskazałam palcem na wannę - Ale zajebiście ! Stracę dziewictwo w wannie z Zayn'em Maikiem!
- Cicho bądź! Nie będzie kochania!
- Szkoda...
Chłopak kazał mi się rozebrać na stanik i majtki
- Ale mówiłeś, że nie będzie dymania!
- Bo nie będzie! - sam był na gołej klacie. - Właź do wanny.
Weszłam, zaczęłam robić się senna i odpłynęłam.

~  7 dni później
*ZAYN*
Sam czuję się lepiej, Dominik też. Za 3 dni wychodzi ze szpitala.
Ja , Sam i Niall oglądaliśmy jakiś film kiedy zadzwonił telefon. Odebrałem go, a w tym czasie Nialler wyszedł do sklepu
- Słucham? Aha... Dobrze... Ale , wczoraj było wszystko dobrze... Przekażę... Do widzenia. - odłożyłem słuchawkę.
Oparłem się o ścianę, złapałem się za głowę i zjechałem na podłogę
- Co się stało ? - Zapytała Sam kiedy zobaczył mnie na podłodze.
- On... on... nie żyje...
- Co ?! - podbiegła do mnie
- Dominik nie żyje.
- Jak...? Czemu...? - po jej policzkach zaczęły spływać łzy.
- Wczoraj wieczorem wyskoczył z okna... - opadła obok mnie. Przytuliłem ją. Lubiłem to robić , ale w ciężkich chwilach potrzebowała kogoś bliskiego ,a my byliśmy razem bardzo blisko.
Czułem coś do niej, ale już nie raz o tym rozmawialiśmy...
- Dlaczego on mi to zrobił ?
- Nie wiem... Dlaczego zrobił to nam ? Sobie ? Yymm.. Będzie dobrze , nie płacz. - przytuliła mnie mocniej. Czułem jej ciepłe łzy na moim ramieniu.
Siedzieliśmy tak 30 min , a ja nawet nie zorientowałem się kiedy dziewczyna usnęła. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju, a sam poszedłem do łazienki się wykąpać. Położyłem się do jej łóżka, w razie gdyby czegoś potrzebowała.

~ Pogrzeb Dominika Sixona

Na pogrzebie wszyscy płakali.. Niektórzy, bo stracili najlepszego przyjaciela, kumpla, brata , czy syna . Najbardziej bolało mnie to jak widziałem Sam płaczącą. Ciągle siedziałem przy niej, nie pozwalałem jej się stoczyć. Z polski przyjechała jej mama i bart. Brat miał 10 lat i zostać na stałe u ojca...

~Miesiąc później

Minął miesiąc odkąd Dominika nie ma. Cały ten czas byłem z Samantą, ale jutro Sam zaczyna ostatni rok w szkole.
Codziennie odwoziłem ją do szkoły i po nią przyjeżdżałem. Dobrze, że chodzi do szkoły artystycznej, anie do jakiegoś zwykłego liceum, bo załamała by się nerwowo...
Chciałem być z nią cały czas. Jej załamanie dawało się we znaki. Zmieniła się.
Któregoś wieczora wraz z chłopakami, Dan i El wybraliśmy się na jakąś imprezę. Poznałem ją z moim kumplem Rafaelem. Chciałem dla niej dobrze , ale kiedy widziałem jak się spotykają bolało mnie serce. Kochałem ją. Odkąd ją poznałem. To dla niej rzuciłem Perrie.
Spotykali się przez kolejny miesiąc. Chłopaki wiedzieli co czuję i namawiali mnie żebym jej powiedział, ale ja nie chciałem. Widziałem, że jest teraz szczęśliwa.
Po woli zacząłem zamykać się w sobie. Do nikogo się nie odzywałem.
Samanta się wyprowadziła... do niego. '
Nie widziałem jej już dobry rok, ale wciąż tak samo ją kochałem, nawet mocniej.
Dzisiaj kończyłem 20 lat.  Chłopaki zrobili mi taką imprezkę domową, tylko grono przyjaciół.
Znaleźli Sam więc ją też zaprosili , ale odmówiła mówiąc, że źle się czuje.
Pewnego dania widziałem ją jak szła ze sklepu, ale zabrakło mi odwagi żeby zagadać. Miała dłuższe włosy. Czarną farbę zastąpiła na turkusowy. Miała śliczne włosy.

~Luty 2012r.
*SAMANTA*

Odkąd się wyprowadziłam z domu moje życie to katastrofa. Nie nie chodzę już do szkoły, bo Rafael mi zabronił. Nie utrzymuję kontaktów z Harry'm i resztą... Brakuje mi ich , a najbardziej Zayn'a.
Rafael wciągnął mnie w dragi... Znów.
Brakowało mi kasy, więc pracowałam na 2 etaty. W dzień w MSC, a nocą w klubie...
Rafael zabiera mi wszystkie zarobione pieniądze. Na miesiąc daje mi 250 funtów.
Teraz mam 18 i jestem 100% dziewicą.  
Moje życie monotonne, nudne. Jeszcze w dodatku mój chłopak zaczął mnie bić. Jestem bezsilna. Nie potrafię się bronić.  

Był późny wieczór. Wracałam od Katy, mojej przyjaciółki. Mówiłam jej wszystko. Katy powiedziała, że jak nie zrobię z nim porządku, to sama to zrobi. Nie chciałam wciągać jej w moje problemy.
Weszłam do naszego domu. Jak zwykle leżał najebany przed telewizorem.
- Gdzie byłaś ? - warknął
- Nigdzie...
- Się kurwa pytam! Odpowiadaj !
- Byłam u Katy...
- Masz zakaz chodzenia do tej dziwki.
- Ona nie jest dziwką! To, że znam ją z klubu to nie znaczy , że się puszcza! - zacięcie broniłam przyjaciółki
- Co ty kurwa powiedziałaś ?! - i w tym momencie pożałowałam moich słów. Podszedł do mnie i uderzył mnie z całej siły, a ja z hukiem upadłam na podłogę. Poczułam strugi ciepłej krwi spływającej po mojej twarzy. Znów łuk brwiowy.
- Masz ładnie mi odpowiadać ! - podniósł mnie i wepchnął mi swój język do buzi. Przyparł mnie do ściany. Niemal, że nie mogłam oddychać.
Rzucił mnie na kanapę i usiadł na mnie okrakiem. Chciałam krzyczeć , ale zatkał mi usta ręką
- Cii... Nie krzycz. - całował mnie po szyi i piersiach, a ja czułam odrazę.
Wyrywałam się
- Chcesz tego ? - spojrzał na mnie. Ja kiwałam głową i próbowałam krzyczeć.
On tylko na chwilę przestał, zapalił papierosa,a dymem dmuchał mi w twarz.
- Wiesz... Jesteśmy razem już od ponad roku... A ty mi jeszcze nie dałaś. Czemu ?
- Nie dałam i nie dam! - wrzasnęłam
- A co wolisz dać temu mulatowi Malikowi czy ja mu tam ?
- Tak ! Wolę zrobić to z nim, niż z takim ... AAAAAAAAA!! - Nie dał mi dokończyć, ponieważ zgasił swojego papierosa na moim nadgarstku.
Jeszcze przez jakiś czas bił mnie , kopał, ale pomimo mnie nie zgwałcił. Kiedy już mu się znudziło, poszedł spać, a mnie zakrwawioną zostawił na podłodze w salonie.
Szybko jak tylko umiałam wyszłam z tego domu i poszłam do pobliskiego parku.
Usiadłam na pierwszej lepszej ławce, brodę oparłam o kolana i rozryczałam się. Nie miałam gdzie iść, a nowe, jak i stare rany nie dawały o sobie zapominać. Najbardziej bolał ślad o papierosie. Przejechałam po nim palcem i syknęłam z bólu.
Siedziałam i tak płakałam.
- Przepraszam, mogę się dosiąść ? - usłyszałam znajomy głos. Było ciemno więc nie widział twarzy tego mężczyzny.
- Jasne. Proszę. - nie było widać, ale się uśmiechnęłam się
- Czemu płaczesz ?
- Ja ?
nagle zapaliła się lampa, która stała za ławką
- Samanta ? - zobaczyłam Harry'ego. - Boże jak ja Cię dawno nie widziałem! - przytulił mnie a ja syknęłam z bólu. - Przepraszam... Kto Ci to zrobił ? - złapał mnie za podbródek i przyglądał się moim ranom
- Nikt...
- Jak to " nikt " ? Rafael...
Nie powiedziałam nic tylko pokiwałam twierdząco głową.
- Skurwysyn... Chodź, pójdziesz do nas. Opatrzę ci rany...
- Nie chce.
- Sam... Nie ma go.
- Na pewno ?
- Tak. Wyjechał do rodziny. Przyjeżdża za tydzień...
- Dobrze .
Poszłam z Harry'm do ich villi. Przywitałam się ze wszystkimi. Nawet z El i Dan. Tęskniłam za nimi.
Harry powiedział, że mogę dzisiaj u nich przenocować. Wszyscy się zgodzili
- No to.. Który pokój ?
- Będziesz spałą w pokoju zee... - Niall chciał coś powiedzieć, ale Harry kopną go w kostkę
- Będziesz spałą w pokoju z... balkonem !
- Ooook.... - zdziwiło mnie ich zachowanie. Hazza dał mi swoją koszulkę i poszłam się wykąpać.
Obudziłam się i było już dość jasno. Zeszłam na dół.
-Chłopaki, chce wam jeszcze raz podziękować. Czy ten pokój, w którym spałam, to on na pewno jest gościnny ?
- Tak , a bo cooo ? - zaśmiałam się jak Lou wyciągnął to " coooo"
- Bo czuć w nim... - przełknęłam ślinę - ... perfumy Za... - zaniemówiłam. Z łazienki obok kuchni wyszedł Zayn.
Stałam zamurowana. Chłopak też. Czułam jak łzy napływają mi do oczu. Zaczęłam biec po schodach
- Sam! Czekaj , Sam ! - Zayn biegł za mną. Weszłam do pierwszego lepszego pokoju, zamknęłam drzwi i zjechałam po nich w dół.
- Samanta, otwórz. Proszę... Chcę pogadać.- Zayn stał po drugiej stronie
- Ale ja nie chce! - Łzy spływały same.
- Samanta, otwórz te jebane drzwi ! - dobijał się dobrą godzinę.
Przestałam zwracać na to uwagę. Byłam chyba w pokoju Hazzy . Tak , to był jego pokój. Na każdej fotografii był z przyjaciółmi. Miał nawet te zdjęcia, z czasów kiedy byliśmy w wesołym miasteczku.
Położyłam się na łóżku i zasnęłam...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


I jak ? Podoba się ?
Krótkie info : W niedziele wieczorem (12.08.2012r.) jadę do mamy, więc nie będę nic pisała przez tydzień, ale postaram się nadrobić. Jeszcze jutro może napisze nowy rozdział. Mówcie jaki chcecie długi krótki, żeby się pogodzili czy co tam wam jeszcze do głowy przyjdzie, bo jakoś tak weny nie mam i muszę wiedzieć o czym mam pisać...
Dzięki tym co czytają i komentują [ nie wiele , ale zawsze ktoś coś doda miłego co motywuje :]]
Buziaki ;**    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz