wtorek, sierpnia 14, 2012

~Rozdział 4

*SAMANTA*
Obudziły mnie promyki słońca wpadające przez okno. Postanowiłam zejść na dół nie zwracając na NIEGO uwagi.
Szłam po schodach bardzo cicho. Weszłam do kuchni i zobaczyłam Harry'ego , Liam'a , Niall'a i Louis'a. Hazza jadł płatki, Liam czytał prasę, Niall jak to Niall opychał się żarciem, a Lou raczył się marchewką. Kiedy mnie zobaczyli momentalnie się poderwali
- Sam my przepraszamy... Nie wiedzieliśmy, że przyjedzie tydzień wcześniej. - Harry spuścił głowę.
- Jest ok, tylko jak go zobaczyłam to mi się to wszystko przypomniało... - Czułam jak do moich oczu napływają łzy. Wzięłam głęboki oddech i wytarłam łzy - ... naprawdę jest wszystko w porządku.
Poszłam do szafki wyjęłam miskę oraz płatki, a z dużej lodówki zimne mleko. Usiadłam obok Lou i zajadałam się czekoladowymi chrupkami. Zjadłam, a miseczkę odstawiłam do zlewu. Z góry zszedł Zayn. Chciałam jeszcze chwilę posiedzieć z chłopakami, ale przy nim nie potrafię funkcjonować. Wstałam i wyminęłam chłopaka bez trudu, ale on złapał mnie za nadgarstek
- Porozmawiajmy... - powiedział prawie nie słyszalnie.
- O czym chcesz rozmawiać ?
- Wyjaśnić, powiedzieć co czuje...
- O nie! Nie mamy czego wyjaśniać! Wyjaśniliśmy sobie już dużo i to dawno temu.
- Ale ja wciąż Cię kocham.
- Ale może ja Ciebie nie ? - kogo ja oszukuję ? Nadal go kocham, jak nikogo innego
- Słuchaj, chciałem powiedzieć...
- Co?! " Ostrzegałem " ?! Albo " mówiłem Ci jaki on jest , ale nie słuchałaś " ?! Za kazania to ja podziękuje. A i jeszcze jedno. Nawet nie wiesz, jak ja czułam się głupio... Jak skończona idiotka. Dzwoniłam, pisałam, przychodziłam do was, a ty nic. Najpierw mówisz " Kocham Cię. Bądź ze mną a nie z nim. On Cię zrani, a ja nigdy tak nie postąpię..." I co ?! Obiecywałeś, że nie wiadomo co by się działo będziesz przy mnie... jako przyjaciel, że będę miała wsparcie...
- Właśnie w tym problem...
- W czym problem ? Że mnie okłamywałeś ?! - wszystkiemu przyglądali się chłopcy
- Nie... Problem w tym, że mogłem być tylko twoim przyjacielem.
- A teraz jesteś dla mnie nikim. - po moich policzkach leciały łzy. Wyrwałam się z uścisku chłopaka, teraz to już faceta, i pobiegłam na górę.
Weszłam do pokoju Niall'a. Położyłam się na łóżko i zaczęłam wyć. Ostatnimi czasy strasznie często płakałam. To przez NIEGO. Kochałam go, tak cholernie go kochałam, ale nie chciałam, żeby znów mnie okłamywał, czy ranił.
Ktoś zapukał.
- Proszę...
Drzwi uchyliły się, a moim oczom ukazał się nasz żarłok.
- Siedź tu jak długo chcesz, ja będę tylko po ciuchy przychodził...
- Niall to nie ma sensu... To twój pokój, a ja tak po prostu...
- Nie jest ok.
- Niall?
- Tak?
- Zostań ze mną, proszę.
- Dobrze. - chłopak usiadł  koło mnie i wspominaliśmy stare dobre czasy. Nagle ktoś zapukał
- Proszę ! - Niall krzyknął
Do pokoju weszła Katy. Rzuciłam jej się na szyję
- Nawet nie wiesz jak się bałam. - przytulała mnie, a w jednej ręce trzymała jakąś torbę
- Co masz w tej torbie? - zapytałam
- Twoje rzeczy...
- Skąd?
- On myślał, że jesteś u mnie i przywiózł to wszystko.
- Przepraszam ...
- Za co ?
- Naraziłam was wszystkich na niebezpieczeństwo...
- Nawet tak nie mów! Wszystko jest dobrze.
- Na pewno ?
- Na pewno. - uśmiechnęła się - A my się chyba jeszcze nie znamy...
- Zapamiętałbym gdybym poznał taką piękną dziewczynę... - Niall wstał i podszedł do mojej przyjaciółki - Niall Horan. - pocałował ją w dłoń
- Katy Holms. Miało mi.
- Mi również. Ja idę do chłopaków... Wy tu sobie posiedzicie, pogadajcie... - Niall wyszedł z pokoju.
- Słodziak... - odparła i rzuciła się na łóżko
- Bo to nasz Niall ... - usiadłam obok niej.
- Wiesz... Tak myślałam... Idziemy na imprezę!
- Co ?! Chyba pojebało...
- No weź... Musisz się jakoś oderwać od tego. No chodź...
- No dobra... - zaczęłyśmy się ubierać. Ubranie  Katy. Ja ubrałam , zrobiłyśmy lekki make-up, uczesanie mojeKaty i byłyśmy gotowe.
Zeszłyśmy na dół. Chłopcy też się gdzieś szykowali
- Gdzie idziecie ? - zapytał ciekawski Niall
Harry gdy nas zobaczył gwizdnął
- Idziemy na imprezę, wy widzę też się gdzieś wybieracie... - Katy spojrzała na Hazzę
- Powiedz mi, dlaczego ja jeszcze nie znam twojego imienia ? - Harry przybliżył się do Katy
- Jestem Katy.
- A ja Harry... Zapamiętaj, bo będziesz krzyczał to imię w nocy. - puścił jej oczko
- Tsaa... Jasne...
- My też idziemy na imprezę, idziecie z nami ? - zapytał tylko jeden mądry Liam
- Jak chcecie... - pierwszy raz tego wieczoru się odezwałam.
Wszyscy razem wyszliśmy do klubu. Lou gadał o czym z Zayn'em przez całą drogę, Katy sprzeczała się z Harry'm, a ja szłam w towarzystwie Liam'a i Niall'a.
W klubie Katy tańczyła tylko z Hazzą, a ja siedziałam i piałam drinki. Tuż obok mnie siedziała dziewczyna o jasnych blond włosach i z tipsami zamiast paznokci. Zauważyłam, że Zayn flirtuje z nią od jakiegoś czasu. Robiłam się zazdrosna. Wstałam i poszłam na parkiet. Tańczyłam z kim popadło. Czułam na sobie spojrzenie Malika. Nagle ktoś załapał mnie, a ja kręciłam biodrami w rytm muzyki.
- Wiedziałem, że jesteś dziwką. - ktoś szepnął mi do ucha i zaczął dotykać mnie po ciele.
- Rafael zostaw mnie! - zaczęłam się mu wyrywać, ale on był mocniejszy.
Podniósł rękę i z całą siłą uderzył mnie w twarz. Czułam falę gorąca ma moim policzku. Z wargi leciała ciepła ciecz zwana krwią.
- No teraz to przesadziłeś... - usłyszałam głos Zayn'a, a następnie zobaczyłam Rafaela, który poleciał na ścinę. Ten, którego kochałam i ten, którego nic chciałam znać okładali się pięściami jak szaleni. Zayn miał górę. Kiedy jego przeciwnik, był już dość poturbowany chłopak podszedł do mnie i pomógł mi wstać
- Zayn, ty krwawisz... - mówiłam łamiącym się głosem.
- Chodź... - wziął mnie za rękę do toalety. Dopiero teraz w lustrze dostrzegłam, że mam rozciętą wargę i siniaka pod okiem. Zayn posadził mnie na blacie, namoczył papierowy ręcznik i zaczął przykładać do mojej twarzy
- Ał... - syknęłam
- Boli ?
- Trochę... Poczekaj... - wzięłam ręcznik i zrobiłam to samo co mój " wybawiciel ". Potem poszliśmy do domu.
Wszyscy chyba już poszli spać. No z wyjątkiem Katy i Harry'ego. Chłopak miał rację, że dziewczyna będzie krzyczała jego imię.
Zrobiłam sobie kakao i usiadłam w leżaku na balkonie. Zima, 5 rano... Tylko wariat siedzi sobie na balkonie i popija kakao.
Zamknęłam oczy i rozmarzyłam się. Z rozmyśleń wyrwał mnie czyjś dotyk... Ktoś położył mi koc na ramiona. Otworzyła oczy i zobaczyłam Zayn z wielkim bananem na twarzy. Ukucnął obok leżaka.
- Czemu to zrobiłeś ? - przerwałam krótką ciszę
- Ale co ?
- No wiesz... Czemu oklepałeś mordę Williamsowi ?
- Bo uderzył Ciebie... Nieźle mu się dostało... - Zayn uśmiechnął się
- Dziękuję.
- Za co ?
- Za to, że to zrobiłeś, że jesteś, tu i teraz...
Uśmiechnął się. Patrzyłam w te jego czekoladowe oczy i tonęłam w nich... Brakował mi tego.
- Zayn?
- Tak ?
- Ja... ja cię - chłopak nie dał mi dokończyć, bo mnie pocałował. - kocham Cię...
- Ja Cibie też... Nawet nie wiesz jak bardzo, i jak bardzo tęskniłem... - zaczęliśmy się całować. Wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju. Najpierw przyparł mnie do ściny i całował po szyi, dekolcie, piersiach... Jego ręce błądziły po mojej talii i brzuchu. Po woli zaczął zdejmować moją sukienkę. Bawiłam się jego włosami, a on co chwila wydawał z siebie ciche pomruki. Podobało mi się to. Po chwili mój stanik wylądował w kącie. Nie chciałam być dłużna i w przenośni i dosłownie zdarłam z niego jego koszulkę
- Wiesz, że to była moja ulubiona ? Ale warto... - szepnął mi do ucha i zaczął bawić się moimi sutkami. Lizał je, ssał, a ja cicho jęczałam.
Położył mnie na łóżko i zaczął zdejmować spodnie i bieliznę. Zaczął całować mnie po piersiach, jechał coraz niżej i niżej, aż dojechał do moje " przyjaciółki " Jęknęłam cicho i poczułam jego język w sobie. O mało co nie krzyczałam, ale jeszcze nie chciałam dochodzić... za wcześnie. Patrzył mi głęboko w oczy i pocałował mnie w usta, a jego 2 palce, nawet nie zdążyłam zorientować się kiedy pieściły moją " myszkę " .
- Pozwól, że teraz ja... - uśmiechnęłam się szyderczo i przewaliłam chłopaka tak, że to teraz on był na dole. Całowałam bo po klacie, torsie, coraz niżej i niżej. Pozbyłam się spodni i przystąpiłam do dzieła. Zdziwiłam się trochę wielkością jego członka, był ogromny. Zaczęłam go ssać. Wykonywałam płynne ruchy w przód i w tył, a mój towarzysz pojękiwał. Po 1 godz. "zabawy" położył mnie na plecy i leżał nade mną
- Na pewno chcesz to zrobić ?
- Nie pierdol, tylko w końcu we mnie wejdź !
Na początku był delikatny, robił to wolno. Pojękiwałam cicho, a on zaczął przyśpieszać. Wydawał z siebie pomruki co sprawiało u mnie dreszcze rozkoszy.
Teraz stał się bardziej brutalny  
- Zayn ! Zayn ! Mocniej !
Zaczął wchodzić jeszcze szybciej i mocniej. Czułam, że zaraz dojdę, on też. I stało się. Mój pierwszy i najlepszy orgazm w życiu. Kiedy wyczuł, że już czas wyszedł ze mnie i opadł na łóżko tuż koło mnie.
- Kocham Cie... - pocałował mnie w czoło
- Ja ciebie też... - wtuliłam się w niego
- Kochałem się z wieloma dziewczynami, ale ty byłaś najlepsza.
- To był mój pierwszy raz...
- Wiem o tym, kochanie... A Tobie jak się podobało ?
- Było zajebiście.
Pocałował mnie i zasnęliśmy w swych ramionach.


I jak ? Nie umiem pisać scen +18 , ale tam spróbowałam raz. Mam nadzieje, że się podobają wam moje wypociny ; ]
Wiem, że miałam być u mamy, ale wydarzenia z ostatnich paru dni zmieniły trochę plany : /  
DB, DB... komentujcie, proszę, bo to naprawdę motywuje do starania się jeszcze bardziej. Buziaki ;*  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz