Samanta
- Mamo, ja przepraszam. To się więcej nie powtórzy, tylko nie każ mi tak jechać. - Błagałam mamę.
- Nie ma mowy! Jedziesz do ojca, bo ja już z Tobą nie wytrzymuję. - Zerknęła na mnie spod łba.- Ale ja już nie będę. Obiecuję. - byłyśmy już w drodze na lotnisko.
- Jedziesz i koniec! - protestowała.
- Doba ? Niech Ci będzie - warknęłam i odwróciłam się od niej.
Resztę drogi wytrwałyśmy w milczeniu. Wyszłam z auta, wyjęłam bagaż.
- Będzie dobrze. - mama objęła mnie ramieniem - Tylko nie wpadnij w złe towarzystwo.
- Ok.
- No to... będę tęsknić - przytuliła mnie.
- Dobra, dobra. Spokój! Ludzie się patrzą. - odsunęłam się od niej.
- No to leć !
- Lecę! - pomachałam jej i poszłam przed siebie.
Rozprawa nie trwała długo. 20 minut później byłam już w samolocie. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam " Billy Talent - Nothing to Lose " i usnęłam. Obudziłam się kiedy zaczęliśmy podchodzić do lądowania. Wysiadłam z samolotu, wzięłam bagaż i usiadłam na jedną z ławek. Dominik miał po mnie przyjechać na 30 minut. To nic idę to jakiejś kawiarenki. W kawiarni był wielki tłum. " Pali się czy co ? " pomyślałam, bo w jednym miejscu było bardzo dużo dziewczyn i krzyków. Podeszłam do kasy, kupiłam pączka i jakiś napój i usiadłam przy wolnym stoliku. Wpatrywałam się w skupisko dziewczyn. Zaśmiałam się pod nosem, wzięłam napój i walizkę i odeszłam. Szłam na tą ławkę, gdzie przedtem czekałam na Dominika, kiedy nagle zderzyłam się z kimś, mój napój wylądował na mojej koszulce.
- Jak ty chodzisz, baranie ? - wściekłam się.
- Słucham ? - Zdziwił się chłopak - Ja baran ? Ha ha ! To TY patrz jak chodzisz.
- Sory, ale od kiedy jesteśmy na "ty" ?
- Dobra, daruj sobie... I chociaż to nie była moja wina, to przepraszam.
- Proszę ! - powiedziałam z sarkazmem, spojrzałam na mulata i poszłam na tą ławkę. Siedziałam tam chwilę i myślałam o tym chłopaku... Ładniutki był. Ale związki to nie na moją głowę. Nagle obok mnie przeszła piątka chłopaków. Jeden z nich to był ten mulat. Szybko spuściłam głowę i czekałam, aż pójdą.
- Sam ! - usłyszałam wołanie.
- Dominik ! - zobaczyłam brata i rzuciłam się na niego.
- Hej! Dusisz!
- Oj, przepraszam... Nieźle wyglądasz. Pomalowałeś włosy ?
- Ta, wiesz... brąz mi się znudził - miał kruczoczarne włosy.
- To jedziemy czy będziemy tak stać ?
- A, chodź. - wziął mój bagaż - Ale ty wyrosłaś. Wyładniałaś. Zmieniłaś się.
- Yhmm... No wiesz. Wydarzenia zmieniają ludzi... A jak Ci się wiedzie ? Planujesz coś ?
- Ja ? Nie.
- A studia ?
- Odpuściłem sobie.
- Wow ! A masz kogoś ?
- Kogo niby ?
- No... nie wiem, dziewczynę ?
- Ah... nie.
- Jesteś gejem ?!
- Cii, nie. Bym Ci powiedział.
- Sorki.
- Ok, ok.
Do domu dojechaliśmy szybko. Przywitałam się z tatą, chwilę z nim pogadałam i poszłam się rozpakować. Mój pokój był fajny. 2 łóżka, 3 szafy, komputer, telewizor. Tatuś nie próżnował. Podobno ma swoją firmę nagraniową... Ciekawe czy zna Linkin Park ? Rozpakowałam się i poszłam umyć. Własna łazienka " fuck yeah ". Nudziłam się więc poszłam do Dominika.
- Mogę ?
- Jasne, wchodź - jak zwykle grał w jakąś grę i z kimś gadał.
- A może ja przeszkadzam ?
- Nie, no co ty ? Zayn, musisz iść tam w stronę Liama. - byłam zielona w te jego gierki.- Ej, chłopaki ja kończę, bo siostra przyjechała i...
- Ej, no weź ! Chociaż na skype pogadamy, bo nam tu się nudzi. Siostra też może - było słychać chłopaka z słuchawki. Jakiś znajomy ten głos.
Emm. Dominik ? - zmieszałam się.
- Tak ?
- Nie przeszkadzaj sobie. Jutro pogadamy. No to pa
- Pa.
- Ej, powiedz chociaż jak masz na imię! - wydzierał się chłopak ze słuchawki, a ja tylko się uśmiechnęłam.
Byłam wyczerpana. Opadłam na łóżko i usnęłam.
Obudziły mnie krzyki.
- Co chcesz, czubie jeden? - zerwałam się z łóżka.
- A tak jakoś nudzi mi się i pomyślałem, że Cię obudzę... - uwalił się na moje łóżko.
- Ty jesteś pojebany? - spojrzałam na zegarek - 5 rano ! Czubie jeden Ty ! Jeszcze jest noc !
- Coś Ty ? Jak w ogólnie nie spałem...
- Ty jesteś nienormalny...
- Co chcesz dzisiaj robić ?
- Spać !
- o nie żartuj ! Możemy z moimi znajomymi jechać nad jezioro...
- Nie będę jeździła po okolicy z bandą oszołomów.
- Nie to nie... Siedź sobie w domu... Ja jadę.- No to narazie ! - Wypchnęłam chłopaka z pokoju, a sama poszłam spać.
Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno. Przeciągnęłam się, wstałam, ubrałam podarte dżinsy i rozciągniętą koszulkę Dominika, rozczesałam włosy i zeszłam na dół.
- Dzień dobry - przywitałam się z tatą
- Cześć córciu...
- Gdzie jest Dominik ?
- Nie wiem... pojechał gdzieś z kolegami. Zjedz śniadanie. - wziął kluczyki z blatu i ruszył w stronę drzwi.
- Wychodzisz ?
- Tak muszę załatwić parę spraw.
- Ok. Jak coś będę u siebie...- wzięłam miskę, mleko i zrobiłam sobie płatki.
- Pa. - krzyknął tata i wyszedł
- Pa... - powiedziałam jakby do siebie.
Wzięłam miseczkę i poszłam do siebie. Włączyłam komputer... Facebook, Twitter itp. Później włączyłam Tv i obejrzałam jakiś głupkowany film. Ktoś zapukał do drzwi mojego pokoju.
- Proszę ! - krzyknęłam.
- Hej mała... - do pokoju wszedł Dominik.
- Hej.
- Chciałem Cię przeprosić...
- Za ?
- Za to, że zostawiłem Cię w domu.
- A tam... nic się nie stało.
- Na pewno ?
- Tak.
- A co tam u mamy ? - zaczęliśmy gadać o tym co się działo, jak się nie widzieliśmy.
- Przeżyłaś więcej niż ja. - Zdziwił się mój braciszek.
- No niestety...
- Wiesz może, gdzie pojechał tata ?
- Nie. Mi tylko powiedział, że musi załatwić parę spraw.
- Aha . Ok. Ja ide do siebie. Jakby co to wiesz gdzie jestem.
- Tsa
Dominik wyszedł z pokoju, a ja spojrzałam na wyświetlacz telefonu... 18:42 już ?! No niestety tak.
Nudziłam się trochę. Wyjęłam szkicownik i ołówek i zaczęłam rysować. Na początku nie wiedziałam co to, ale kiedy skończyłam na kartce było narysowanych 5 chłopaków... Tych z lotniska. " Głupia jesteś " pomyślałam i odłożyłam szkicownik, wzięłam piżamy, umyłam się i zasnęłam... No przynajmniej próbowałam. Całą noc nie spałam... Podobno jak ktoś o kimś myśli, to ta druga osoba nie może spać... Ciekawe kto tak zawzięcie o mnie myśli... Chyba mama :D hah.
Obudziłam się o 08:00. Zeszłam na dół, gdzie siedział już tata i Dominik.
- Dzień dobry ! - przywitałam się z nimi
- Hej mała... - brat był jakiś nie dzisiejszy...
- Cześć córciu - tata jak zawsze z rana przeglądał prasę. Spojrzałam na niego i w oczy rzucił mi się artykuł na pierwszej stronie. Było tam zdjęcie tego chłopaka co to potrącił mnie na lotnisku i moje. Wyrwałam ojcu gazetę z ręki. Nagłówek " Kim jest tajemnicza dziewczyna z lotniska. Nieznajoma? Przyjaciółka? A może dziewczyna? "
- Tato, co ja robię w gazecie ? - spojrzałam na niego
- Córciu, myślałem, że wiesz... Znasz Zayn'a ?
- Czy znam kogo ?
- No Malika... Tego co to się spotkaliście na lotnisku...
- Pierwszy raz człowieka na oczy widziałam...
- To ty go nie znasz ?
- Nie ! A czemu miała bym znać ? - zrobiłam spojrzenie " WTF?! "
- Bo on jest z One Direction ? - Dominik zrobił głupkowatą minę
- Bo on jest skąd ? Co to ? Jakiś zespół ?
- No to zespół... - Dominik zajadał się płatkami
- I to jeszcze jak bardzo znany zespół... - tata zrobił taaakie wielkie oczy , że zachciało mi się śmiać. - Nie mów mi, że ich nie znasz...
- Tato, ja mówie serio. Nie znam kolesia, ani kolesi i tyle.
- To ty nie słyszałaś ich piosenek..?
- Tatusiu kochany... Czas żebyś zrozumiał, że ja Samanta, twoja córka, słucham METALU! A zespół, który wielbię to Linkin Park, a nie jakieś Łan Dajrekszon... - zaakcentowałam - Jasne ?! Nie słucham jakiś pedałków, którzy to tylko śpiewają jak jest im źle, bo zostawiła ich dziewczyna, albo że ona już go nie kocha i takie tam chuju muju dzike węże... Jasne?! A teraz dziękuję, do widzenia, jestem głodna, idę jeść. - Ojciec chyba nie wiedział co powiedzieć, bo tylko usiadł i zaczął ponownie czytać gazetę.
Zrobiłam sobie kanapki i usiadłam do stołu. Ogarniałam już 3 kiedy tata zapytał ;
- Samanto, to prawda, że masz talent do malowania?
- Malowania, rysowania itd itp. - skromna jestem...
- Chciałabyś mieć swoją pracownię ?
- Naprawdę ! Super. Ale gdzie ?
- Na strychu jest wolne miejsce. Jak się sprężę to jeszcze dzisiaj to wyremontuje. Chcesz ?
- Jasne tato! Ale super! Ej Dominik, a Tobie co ?
- Nic. - brat był przygnębiony
- No ej . Mi nie powiesz?
- Weź ty sie odwal ! - wstał i pobiegł na górę, a ja za nim . Zapukałam, a potem uchyliłam drzwi.
- Moge ?
- Nie.
- Co się dzieje? Możesz mi powiedzieć , przecież wiesz...
- Nic sie nie dzieje!
- Ale przecież widzę...
- Nic sie nie dzieje! A teraz wyjdź...
- Ale Dominik...
- Wypierdalaj , rozumiesz ?! - uciekłam z pokoju ze łzami.
Poszłam do siebie i położyłam sie do łóżka. Zasnęłam na chwilę. Obudził mnie głos taty. Wołał mnie. Poszłam na strych gdzie właśni remontował moją pracownie.
- Tak?
- Podoba ci sie ? - weszłam i zobaczyłam białe ściany, czerwoną kanapę w rogu, 3 sztalugi, przyrządy i taki tam różne duperelki
- Dziękuję , jest świetnie!
- Ale nie ma za co. - przytuliłam tatę i zaczęłam się ze wszystkim oswajać. Na półce stała wieża. Włączyłąm jakiś kawałek i zaczęłam się wygłupiać.
Kiedy schodziłam na dół po picie, drzwi od pokoju mojego brata były lekko otworzone. Usłyszałam :
- Tabletki.
- Sylwia, nie moge... - Dominik mówił przez łzy
- Tabletki !
- Ale Sylwia...
- Bo zrobię to inaczej...
- Nie.
- Tak!
- Nie Sylwia, nie!
Tylko tyle usłyszałam.
Poszłam do mojej pracowni, wzięłam pędzel i zaczęłam coś malować. Trochę pobrudziłam się farbą, e tam!
- SAMANTA! - wołał Dominik
- Co ?!
- Chodź! - odłożyłam pędzel i zeszłam na dół
1 rozdział jest. Sorki, że tak późno, ale jakoś tak :/ nie za fajnie. buziaki :**
Supeeer *__*
OdpowiedzUsuńCzekam na więceeej :3
Fajnie , że ci sie podoba ;]
UsuńDziś postaram się dodać 2 ;) xxx
Vickey :*